Artykuły Zawodnicy Rekordy Galeria Sezon Klub

Apusoft - wszystko można oprogramować!

 
Sukces nigdy nie jest efektem słomianego zapału. Żeby go osiągnąć, trzeba przejść przez prawdziwy ogień.

Nadchodzące starty

Uwaga: Rodzice chcący wysłać swoje dziecko na zawody proszeni są o zapoznanie się z komunikatem organizacyjnym zawodów (niebieska ikona z "i"), szczególnie z regulaminem opłat za uczestnictwo zawodnika w zawodach.

X Puchar Burmistrza Lubania

pt, 24. marca 2017 - so, 25. marca 2017 :: Lubań :: Zawody okręgowe

II Ogólnopolskie mistrzostwa Oławy w pływaniu

so, 01. kwietnia 2017 :: Oława :: Zawody okręgowe

Artykuły

2017.03.18 :: Jelenia Góra :: Zawody okręgowe - Zawody - Sprawozdanie

V KARKONOSKI PUCHAR SPRINTU 2017

W dniu 18.03.2017 r. odbył się V Karkonoski Puchar Sprintu w Jeleniej Górze. W zawodach tych wzięło udział łącznie 414 zawodników z 24 klubów. Rywalizowano, we wszystkich stylach (klasyczny, grzbietowy, motylkowy, dowolny), na dystansie 50m. W pierwszej części zawodów odbywały się eliminacje, w drugiej zaś finały do których awansowało 6 najlepszych zawodników z biegów eliminacyjnych. W imprezie tej nasz klub reprezentowało 18 pływaków. W sztafecie i w wyścigu australijskim wystąpił ponadto trener Roman potwierdzając uzyskanymi rezultatami że, oprócz sztuki trenerskiej, bardzo dobrze opanował również umiejętności pływackie. W sumie nasi zawodnicy zdobyli łącznie 11 medali, co uplasowało Mantę na wysokim 7 miejscu w klasyfikacji generalnej. Mimo, iż niedogodne słupki utrudniały szybki start, nasi zawodnicy wielokrotnie poprawiali swoje rekordy życiowe. Dodatkowymi ważnymi osiągnięciami reprezentantów Manty były drugie miejsca sztafet żeńskiej i męskiej oraz tytuł najlepszego zawodnika w kategorii wiekowej 2004-2005 dla Szymona Wrabeca. Szczegółowe wyniki w zakładce.

Filip Wrabec

2017.03.03-05 :: Ostrowiec Św. :: Mistrzostwa Polski - Zawody - Sprawozdanie

Mistrzostwa Polski juniorów 15-lat

Zawody mistrzowskie już za nami. Wróciliśmy z nich w glorii sukcesów, zarówno indywidualnych, jak i sztafetowych. Na pływalni w Ostrowcu Świętokrzyskim ogólnokrajowy prym wiodła nasza najbardziej utytułowana zawodniczka - Zosia Raszczuk. Do dwóch kompletów medali z MP 14-latów w zimie i w lecie Zocha dołożyła teraz TRZY ZŁOTA, a w sumie aż pięć medali na pięć konkurencji, w których wystartowała. Uff… , skuteczność niczym u Lewandowskiego. Jednak wróćmy do początku…

Walka o krajowy prymat odbyła się na „Pływalni Rawszczyzna” w Ostrowcu Świętokrzyskim w dniach 3 – 5 marca. Udaliśmy się tam tradycyjnie dzień wcześniej na popołudniowy trening. Aby zapoznać się z basenem, wodą, starterami, itd. A ponadto, aby ulokować się na dobrej miejscówce, tak, aby nic nie uszło naszej uwadze podczas obserwowania zawodów, kibicowania. A miejsc było potrzeba bardzo dużo, bo oprócz naszej kadry 15-latków: Asi Zoglowek, Mai Muszyńskiej, Oli Mruk, Oli Szymkowiak, Zosi Raszczuk, Janka Wilgosza, Michała Aleksandrowicza, Szymona Gilżyńskiego i trenera Romana Żerka, była nas siła, łącznie 27 osób. Do tego dobrzy znajomi z Atola, z którymi trzymaliśmy się jak wielka, pływacka rodzina.

Do rywalizacji zgłoszono 592 zawodników reprezentujących 140 klubów. W powietrzu, poza oczywiście wysoką temperaturą i zapachem chloru ;) , czuć było atmosferę rywalizacji, chęci pokazania konkurentom kto jest lepszy. Wszyscy przygotowani, w formie, maksymalnie skoncentrowani. Gdy patrzyłem jednak na naszych pływaków, nie robiło to na nich żadnego wrażenia. Pewni swoich umiejętności, klasy sportowej, bez żadnego zbędnego stresu przygotowywali się do swoich startów. Każdy na hali basenowej zdawał sobie sprawę, że MP to jest zwieńczenie wszystkich wielotygodniowych, wielomiesięcznych treningów, przygotowań, startów na zawodach. Można wygrywać przez cały sezon różne imprezy, kompletować wszelkie wyróżnienia, jednak to tu i tylko tu zdobywa się miano mistrza.

Same starty pokazały, że wcześniejsi, niepokonani 14-latkowie nie zawsze są w stanie powtórzyć swoje sukcesy rok później. Wielu ubiegłorocznych zwycięzców tym razem musiało przełknąć gorzką pigułkę porażki. Jednak taki jest sport. To kuźnia charakteru, która kształtuje człowieka w różnych sytuacjach, w zwycięstwach i porażkach. Od dawna mówi się, że większym wysiłkiem niż wdrapanie się na szczyt jest utrzymanie się na nim. I te mistrzostwa to pokazały. Było zaledwie kilku zawodników, którzy potrafili, pomimo nacisków konkurencji utrzymać się na samym topie. A wśród nich była Zosia. W każdym swoim starcie zdobyła medal. Trzykrotnie stanęła na najwyższym podium. Tytuły mistrzyni Polski przyniosły jej starty w konkurencjach: 50m stylem dowolnym i motylkowym oraz 200m stylem zmiennym. Pozostałe starty dały odpowiednio srebro na 100m stylem motylkowym oraz brąz na 100m stylem grzbietowym. Takie osiągnięcia pozwoliły Zosi zająć 1. miejsce wśród dziewcząt w klasyfikacji medalowej, a 3. wśród wszystkich zawodników.

Kolejny sukces odniósł Szymon Gilżyński - dwukrotny finalista Mistrzostw Polski w stylu motylkowym. Na 50m delfinem osiągnął wysokie 6. miejsce, a na 100m wygrał finał B, co dało mu w efekcie 11. miejsce wśród rywalizujących pływaków. Przebieg finału B pokazał, że jego ksywka nie jest przypadkowa. Od startu, przez cały wyścig, każdy metr, ciągnął jak przecinak, zostawiając w tyle wszystkich.

Oprócz indywidualnych zdobyczy Manta kolejny raz pokazała, że na tle SMS-ów również jest w stanie rywalizować drużynowo. Sztafety są konkurencją wyzwalającą duże emocje, jak zawsze pobudzają wszystkich, i zawodników i kibiców zgromadzonych na trybunach. W zaciętej walce dziewczęta osiągnęły bardzo dobre wyniki. Sztafeta 4x100m stylem zmiennym w składzie Maja Muszyńska, Ola Szymkowiak, Zosia Raszczuk, Ola Mruk wywalczyła 5. miejsce, a sztafeta 4x100m stylem dowolnym – Maja Muszyńska, Ola Mruk, Asia Zoglowek, Zosia Raszczuk – dopłynęła na 6. miejscu. Wielkie brawa za takie wyniki. Tylko pięć dziewcząt było w stanie stworzyć dwie sztafety, które rywalizowały z dużymi klubami. Można to spuentować stwierdzeniem, które wczoraj zasłyszałem po meczu Barcy z PSG w Lidze Mistrzów – niemożliwe nie istnieje.

Mistrzostwa są najlepsze w historii klubu. Pięć medali Zosi pozwoliło zająć 5. miejsce w klasyfikacji medalowej na 140 klubów. Do tego finał A i B Przecinaka i wysokie miejsca dwóch sztafet. Nie można zapomnieć o rekordach życiowych ustanowionych na tej imprezie przez wszystkich zawodników. To dowodzi, że praca trenera Romana Żerka daje wymierne efekty. Efekty, które pozwalają naszemu klubowi stać w jednym szeregu z największymi. W tym miejscu pozostaje mi tylko bić duże brawa dla naszych zawodników. Dali z siebie wszystko, a nawet i więcej, czego właśnie dowodzą życiówki. Jeszcze raz szacun dla Was.

Na koniec kilka słów ogólnych. Nigdy tego nie robiłem, ale uznałem, że pisząc reportaże, chyba już trzy lata, mam do tego jakieś prawo. Podczas tych mistrzostw zaczepili mnie z innego klubu mówiąc, że jesteśmy fajną ekipą, kibicujemy najlepiej i wspieramy wszystkich. Te słowa zastanowiły mnie i wywołały u mnie refleksję.

Chciałbym, abyśmy wszyscy przestali się w pewien sposób napinać. Abyśmy przypomnieli sobie, że wysłaliśmy nasze dzieciaki, na początek do różnych szkół pływania, później do klubu, dla ich zabawy. Dla fajnego spędzenia czasu, oderwania od telefonów, fejsów, snapów, instagramów i innych aplikacji. Myślę, że wszystkim chodziło, aby sport pomógł ich ukształtować, pokazać, że liczy się nie tylko zwycięstwo, a zwłaszcza zwycięstwo za wszelką cenę, tylko ważne jest również podejście fair. Powinniśmy w klubie także skupić się na dobrej energii, pozytywnych emocjach, miłej atmosferze. W sporcie drużynowym nazywa się to team spirit. A w literaturze pewni czterej goście mówili - jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Mamy tę możliwość, że tworzymy sami rodzicielski klub. Wszystko co robimy to w zasadzie robimy dla samych siebie. Wszystko zależy od nas samych.

Nie chciałem pisać takich stwierdzeń, jednak sytuacja wokół sztafety tak mnie nastroiła.

Robert Szymkowiak

2017.02.03-05 :: Katowice :: Zawody okręgowe - Zawody - Sprawozdanie

Puchar Silesia 2017

W symbolicznym składzie, bo aż jednoosobowym w postaci Oli, Manta zaistniała w ostatni weekend na VII edycji Pucharu Silesia w Katowicach. Tradycyjnie zawody odbyły się na obiekcie AZS AWF Katowice, gdzie zgromadziło się 67 klubów, w barwach których zgłosiło swój start 823 pływaków.

W rywalizacji w swoistym meczu – jak reklamują to organizatorzy – Silesia vs Polska Ola nastawiła się tylko na dwa starty w klasyku. Jednak pech tego sezonu nie chce ją opuścić. Po kontuzjach, z których udaje się powoli wychodzić, tym razem trzeba było się zmóc z nagłą chorobą dzień przed startem. A byliśmy już na miejscu w hotelu. Pozostało hamletowskie pytanie: startować czy też odpuścić. Ola postanowiła, że zawalczy z chorobą, ze słabością i nie odpuści tych startów. Zwłaszcza, że w polecanej restauracji wegańskiej zażyła tajemne napoje przyrządzane przez właścicielkę, które nie jednego postawiły na nogi. Polecam w razie słabości na chorobę „Złote mleko”, a na wzmocnienie bombę witaminową z napoju warzywnego (buraczanego).

I w takiej niepewności ruszyliśmy w sobotę na start. W pierwszej konkurencji było dobrze, padła życiówka. Taka była moja wersja i moje postrzeganie rzeczywistości. Jednak kobiety są inne, żeby się nie narazić powiem bogaciej skonstruowane. Wynik dla Oli był słaby, bo rekord miał być, ale dużo większy. Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Na drugi start, grubo po dwudziestej, mikstury nie były w stanie zniwelować choroby i odbiło się to na wyniku. Chociaż w stosunku do ostatnich (i pierwszych w tym sezonie) zawodów czas był dużo lepszy.

Corocznie obiekt jest oblegany przez młodych sportowców. Tak było i tym razem. A mimo to zawody przebiegały sprawnie, tylko z minutowymi, drobnymi opóźnieniami. Patrząc na halę basenową i trybuny nie robiły już na mnie tak dużego wrażenia jak za pierwszym razem, trzy sezony temu. Po opatrzeniu się w ubiegłym roku z arenami mistrzowskimi basen AZS-u nie był w stanie mnie niczym zaskoczyć. Chociaż taką bazę treningową na co dzień chciałoby się mieć zawsze. I tego można zazdrościć miejscowemu klubowi.

W tym samym czasie odbywały się również inne zawody obsadzone liczniejszą grupą Manty. Ale to już nie moja historia …

Robert Szymkowiak

2017.02.03-04 :: Osiecznica :: Zawody okręgowe - Zawody - Sprawozdanie

IV Zawody Pływackie o Puchar Wójta Osiecznica

W dniach 03-04.02.2017r. odbyły się IV Zawody Pływackie o Puchar Wójta Osiecznicy. W imprezie tej uczestniczyło łącznie 346 zawodników z 26 klubów. Na zawody te wyruszałem, wraz z Szymonem i Beatą, z dużymi oczekiwaniami tak co do dobrych startów zawodników Manty, jak i wspanialej atmosfery, jakiej doświadczyłem poprzednio uczestnicząc w zawodach w Osiecznicy. Na imprezie tej byłem poprzednio sam z Szymonem oraz Beatą i po jej zakończeniu uznaliśmy, że bezsprzecznie były to najfajniejsze zawody w jakich dotychczas uczestniczyliśmy. Moje nadzieje na świetną zabawę były tym większe iż, tym razem, na zawody te wyruszyła liczna grupa zawodników naszego klubu wraz z rodzicami. I trzeba przyznać, że były to oczekiwania spełnione. Pod względem sportowym impreza ta wydaje się „przyjazna” zawodnikom. Z jednej strony daje możliwość rywalizacji na odpowiednim poziomie, z drugiej zaś pozwala odbudować się mentalnie także tym, którzy w największych imprezach rzadziej spawają na podium. Najmłodszym zaś pomaga uwierzyć we własne siły i poczuć radość z pierwszych medali. Brak na tej imprezie atmosfery swoistego „napinania się” charakterystycznego dla wielkomiejskich, dużych zawodów. Wspaniały klimat, doborowej uczty sportowej, pozytywnych emocji i zwyczajnie świetnej zabawy, stał się udziałem wszystkich „Mantowiczów” - zarówno zawodników, jak i ich rodziców. Każdy z naszych startujących sportowców miał ogromne wsparcie pozostałej grupy. Wszystkie osiągane rezultaty fetowane były gratulacjami oraz wyrazami uznania. I to -moim zdaniem- ta właśnie atmosfera pozwoliła zawodnikom Manty wznieść się na wyżyny swych umiejętności. Świadczy o tym pokaźna ilość zdobytych medali (łącznie 27) i zajęte wysokie 4 miejsce w klasyfikacji generalnej (mimo iż w zawodach nie uczestniczyli -z wyłączeniem Julki- starsi zawodnicy Manty). Najbardziej jednak świadczą o tym „lawinowo” uzyskiwane życiówki. Powyższe stanowi - w mojej ocenie – dowód na to, że to nie ranga zawodów, ale klimat w jakim zawodnicy startują i ich motywacja (no i oczywiście forma), mają decydujący wpływ na osiągane rezultaty.

Organizatorzy zadbali również o uatrakcyjnienie, zarówno zawodnikom jak i ich opiekunom, czasu wolnego po trudach zmagań pierwszego dnia. Młodzież została zaproszona do udziału w zwiedzaniu zamku. Rodzice zaś wzięli udział w uroczystym bankiecie, w trakcie którego serwowano (gratis) smaczne dania oraz alkohol. Ta niezmiernie udana impreza integracyjna, w której uczestniczyli również sędziowie i trenerzy, trwała do piątej rano. Tak więc, pozostawiając zawodnikom hasło „pływam bo lubię” od siebie dodam powiedzenie „jeżdżę na zawody bo lubię”.

Szczegółowe wyniki zawodów oraz zdjęcia w zakładkach.

Filip Wrabec

     

strona
 1 
 2 
 3 

następna

Zawody | Terminarz | Podsumowanie |

Sponsorzy

Przyjaciele i partnerzy

Wybrane strony

Filmy | Galeria |

Written by
Apusoft - Krzysztof Raszczuk
Jelcz-Laskowice 2014
Pliki cookie pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z tych usług, zgadzasz się na użycie plików cookie.