Artykuły Zawodnicy Rekordy Galeria Sezon Klub

Apusoft - wszystko można oprogramować!

 
Sukces nigdy nie jest efektem słomianego zapału. Żeby go osiągnąć, trzeba przejść przez prawdziwy ogień.
pt, 16. września 2016r.

Walne Zebranie Sprawozdawcze klubu

Zapraszamy na Walne Zebranie Sprawozdawcze klubu UKP Manta Jelcz-Laskowice

Zgodnie z par. 17 ust. 3 Statutu „Klubu” UKP Manta Jelcz- Laskowice uprzejmie informujemy członków stowarzyszenia o terminie Walnego Zebrania Sprawozdawczego, które odbędzie się w dniu 14 października 2016 roku (piątek) o godz. 16:15 (pierwszy termin) lub o godz. 16,45 (drugi termin). Zebranie odbędzie się w świetlicy środowiskowej „Klub Opty” w Jelczu-Laskowicach, ul. Techników 12. Porządek obrad... (przejdź do ogłoszenia)

Nadchodzące starty

Uwaga: Rodzice chcący wysłać swoje dziecko na zawody proszeni są o zapoznanie się z komunikatem organizacyjnym zawodów (niebieska ikona z "i"), szczególnie z regulaminem opłat za uczestnictwo zawodnika w zawodach.

Grand Prix Puchar Regionów i Miast Partnerskich Opola 2016

so, 01. października 2016 - nd, 02. października 2016 :: Opole :: Zawody okręgowe

Artykuły

Chłodnym okiem... rodzica. - Strefa rodzica - Sprawozdanie

Podsumowanie sezonu 2015/16

Sezon za nami. Czas na odpoczynek, zarówno dla naszych pływaków jak i dla nas, kibiców. Opadł już „kurz” emocji. A więc czas na podsumowania.

Ten sezon – mówię tu oczywiście o własnym subiektywnym zdaniu – był szczególny. Był to mój trzeci kibicowski rok, jednak po wcześniejszych przede wszystkim regionalnych, a nawet lokalnych zawodach, ten obfitował w wiele topowych imprez. Co wzbudziło wiele emocji, wrażeń, wspomnień. Co także pozwoliło mi złapać drugi oddech przy pisaniu reportaży, nasunęło nowe, świeże spojrzenie na zawody. Mówiąc o top imprezach oczywiście mam tu na myśli zimowe i letnie Mistrzostwa Polski Juniorów (w Olsztynie, Gorzowie, Lublinie, Opolu), Główne Mistrzostwa Polski Seniorów w Szczecinie, zimowe Mistrzostwa Polski Seniorów w Lublinie, Grand Prix Puchar Polski w Opolu i w Krakowie, Poznań International Swimming. A także wcześniej nam znane zawody w Berlinie, mistrzostwa DOZP. Nasz klub wystąpił w tym sezonie łącznie – nie licząc zawodów międzyszkolnych, tylko zmagania czysto klubowe – w 35 imprezach na terenie całego kraju plus międzynarodowa eskapada do Berlina. Na tych zmaganiach różnej rangi ekipa naszych mistrzów zdobyła aż 201 medali różnej barwy. Tak, to nie pomyłka. A rekordową ilość medali – nie wiem czy w historii klubu, bo nie ma chyba takiej statystyki – osiągnięto w Oławie, gdzie Mantowicze wywalczyli ich 49. Wprawdzie klub reprezentowała wyjątkowo liczna reprezentacja, a na samych zawodach nie było mocnej konkurencji to jednak wynik poszedł w świat. Ile było rekordów życiowych przez ten cały okres startów nie sposób policzyć. Była to taka ilość, że ja nie umiem do tylu zliczyć.

Patrząc indywidualnie na osiągnięte rezultaty, to bezsprzecznie najlepszą zawodniczką klubu jest Zosia Raszczuk, która w startach na Mistrzostwach Polski zakwalifikowała się w każdej swojej konkurencji do finałów A i zdobyła sześć medali, w tym dwa złota, uzyskując tytuł Mistrzyni Polski w konkurencji 50m stylem motylkowym na basenie 25m i 50m. Dodatkowo poza imprezami juniorskimi Zosia na Grand Prix w Opolu na 50m grzbietem zdobyła 9. miejsce w kategorii OPEN. Na Głównych Mistrzostwach Polski w stylu zmiennym na dystansie 200m weszła do finału B, zajmując ostatecznie 20. miejsce, również w kategorii OPEN jako 14-latka. A obie imprezy obsadzone były gwiazdami polskiego pływania, aktualnymi olimpijczykami z Rio.

Indywidualnie wyróżniła się również Asia Zoglowek osiągając na letnich mistrzostwach dwa finały B, na 50m klasykiem 14 miejsce, na 200m zmiennym 17 miejsce. Kolejną zawodniczką z sukcesami jest Agata Zatorska, która wywalczyła także dwa finały B co dało jej na 50m klasykiem 12 miejsce, a na 200m też klasykiem 19 miejsce. Najbardziej doświadczona zawodniczka klubu Ola Bartyzel na zimowych Mistrzostwach Juniorów w konkurencji 200m zmiennym uczestnicząc w finale A osiągnęła 9 miejsce. Wśród tylu Pań znalazł się jeden mężczyzna, Szymon „Przecinak” Gilżyński. Pokazał, że w motylu trzeba się z nim liczyć bez względu czy to krótki czy długi basen. W zimie odniósł fenomenalny sukces zdobywając brązowy medal na 50m. W lecie pokazał również klasę, na 50m uzyskał 7 miejsce, na 100m był w finale B zdobywając 19 miejsce. Niestety był to jedyny chłopak, który podniósł rękawicę rzuconą przez dziewczęta. Szkoda, że nie widać wsparcia. Może to ten LoL ich blokuje? Nie wiem, ale aż sam się boję w niego zagrać i to sprawdzić.

Na deser pozostawiłem sztafetę dziewcząt 14 lat. Na startach indywidualnych wrażenia, zwłaszcza w finałach A są ogromne, jednak nic nie przebije emocji na sztafetach. Oczywiście piszę tu o wrażeniach i emocjach kibica, gdzie adrenalina sięga zenitu. Staram się na ogół trzymać nerwy na wodzy, jednak po ostatnim wyścigu sztafetowym mój nagrany film wygląda jakby był robiony z pędzącego rollercoastera. Wracając do naszych bohaterek. Maja Muszyńska, Ola Szymkowiak, Asia Zoglowek i Zosia Raszczuk to nasz super tandem. To aktualne rekordzistki Dolnego Śląska 13-latek na dystansie 4 x 50m zmiennym. Z kolei na 4 x 100m zmiennym na letnich DOZP zdobyły dolnośląskie mistrzostwo. Na arenie ogólnopolskiej w zimie uzyskały 6 czas, jednak przydarzyła się dyskwa i rezultat ten nie jest oficjalny. Ale jak to mówią „co nas nie zabije, to nas wzmocni”. I w lecie pokazały klasę, uzyskując 4. miejsce w Polsce. A ich plany sięgają jeszcze dalej i dalej.

Nie zapominajmy również o trenerze Romku. Wszystkie te osiągnięcia, o których pisałem, są przede wszystkim jego autorstwa. Oczywiście to zawodnik wkłada swoją pracę i talent, swój wysiłek i determinację. Zawodnik jest jak dobrze naoliwiona maszyna. A osobą odpowiedzialną za ten dobry stan techniczny maszyny jest właśnie trener. Duże dzięki.

Przepraszam młodszą część klubu, że skupiłem się znowu na imprezach dla starszych zawodników. Jednak to one były dla mnie bardzo energetyczne i przede wszystkim pozostały w pamięci.

Życzę wszystkim zawodnikom i ich rodzicom, aby doświadczyli mistrzowskich zawodów. Tak jak wielokrotnie pisałem – to jest zwieńczenie sportowej kariery, coś co pozostanie w pamięci rodziców, ale przede wszystkim zawodników, że osiągnęli poziom mistrzowski. A należy wyraźnie zaznaczyć, że bez względu na uzyskiwane wyniki na zawodach, zdobywane medale, ich poziom sportowy, umiejętności czysto pływackie są ponadprzeciętne. I to już jest ogromny sukces, że są lepsi od większości rówieśników w szkole i na podwórku.

Puentując. Sezon bardzo udany. Zdobyte trofea pokazują, że moc w naszej ekipie jest wielka.

Dziękuję wszystkim zawodnikom za cały rok emocji. Dzięki Wam miałem o czym napisać. A że raz lepiej raz gorzej to już inna sprawa.

Robert Szymkowiak

2016.07.15-17 :: Lublin :: Mistrzostwa Polski - Zawody - Sprawozdanie

2016 Letnie Mistrzostwa Polski Juniorów 15 lat

W dniach 15-17 lipca nasi 15-latkowie zawitali na pływalni AQUA Lublin na Letnich Mistrzostwach Polski. AQUA Lublin jest obecnie chyba najpiękniejszym obiektem pływackim w Polsce. Basen to potężny kompleks sportowo rekreacyjny o przepięknej architekturze z pływalniami wyposażonymi w ruchome dno i kanałami przepływowo przeciwprądowymi, trybunami na ponad 2000 miejsc, ogródkami wodnymi wewnątrz i na zewnątrz obiektu z gabinetami SPA, saunarium, siłowniami i kriokomorami itd. Kto nie widział a będzie miał okazję być w Lublinie to, koniecznie musi odwiedzić to miejsce. Nam szczególnie przypadła do gustu przeszklona ścianą głównej niecki basenu gdzie można było robić zdjęcia podwodne naszej ekipy (jak na załączonych zdjęciach).

Tak jak i dla innych grup wiekowych, tak również dla 15-to latków, Mistrzostwa Polski były zwieńczeniem ciężkiej całorocznej pracy i podsumowaniem sezonu. W Mistrzostwach w Lublinie uczestniczyło 489 pływaków w wieku 15 lat ze 133 kluby z całej Polski. Oczywiście nas tam nie mogło zabraknąć. Nasz klub reprezentowała czwórka zawodników - Agata Zatorska, Jula Kicińska, Czarek Szamburski i Arek Kwapisz. Poziom zawodów był wyjątkowo wysoki o czym mogą świadczyć chociażby trzy rekordy Polski ustanowione na tych Mistrzostwach. Nasi zawodnicy nawiązali równorzędną walkę z pływakami z często o wiele bardziej renomowanych klubów. Na szczególne gratulacje zasłużyła Agata Zatorska. Agata startuje po raz drugi w Letnich Mistrzostwach Polski, ale tym razem zakwalifikowała się już do finału B na 50 i 200m stylem klasycznym zajmując odpowiednio 12 i 19 miejsce w Polsce. Za rok finał A? Agata trzymamy kciuki. Arkowi Kwapiszowi nie udało się powtórzyć sukcesu z Mistrzostw zimowych gdzie zakwalifikował się do finałów B. Tym razem wiele nie brakowało (trzy starty w pierwszej trzydziestce) ale jednak. Czarek i Jula również poprawili swoje dotychczasowe rekordy życiowe co dobrze wróży na następny sezon.

Podsumowując starty wszystkich grup wiekowych z naszego klubu, można powiedzieć że był to jeden z najbardziej udanych sezonów w historii klubu. Występy zawodników a szczególnie zawodniczek Manty (chłopaki, do roboty bo dziewczyny wam odpływają :)) w całym sezonie z wielkim finałem na Letnich Mistrzostwach Polski możemy uznać ogromny sukces i powód do dumy dla zawodników trenera rodziców jak i całego regionu - w końcu byliśmy jedynym klubem pływackim reprezentującym gminę Jelcz-Laskowice i powiat Oławski na Mistrzostwach Polski !!!

Edward Z.

2016.07.08-10 :: Olsztyn :: Mistrzostwa Polski - Zawody - Sprawozdanie

Mistrzostwa Polski Juniorów Młodszych 14-lat

MISTRZOWSKIE MISTRZOSTWA MANTY

W dniach 8-10 lipca ponownie zawitaliśmy do Olsztyna. Tym razem na letnie Mistrzostwa Polski Juniorów Młodszych 14 lat. Zawody były zwieńczeniem kilku miesięcy przygotowań, a zarazem zamknięciem sezonu 14-latków. Po tygodniach treningów, przede wszystkim na długim basenie, po wielu sprawdzianach na różnych zawodach, nasi Mantowicze stanęli na słupkach startowych 50m basenu pośród 606 innych zawodników reprezentujących 150 klubów z całego kraju. Tym razem ekipa Manty była liczniejsza niż w zimie. Obok zawodników startujących już na MP: Mai Muszyńskiej, Zosi Raszczuk, Oli Szymkowiak, Asi Zoglowek, Michała Aleksandrowicza, Szymona Gilżyńskiego, Janka Wilgosza zadebiutowała nowa zawodniczka – Ola Mruk.

W czwartek, po przyjemnej podróży - jak mówi Magda - szybko budowanymi drogami, zatrzymaliśmy się prawie całą startującą ekipą w Płocku na integracyjnym obiedzie. Po uczcie dla podniebienia, pełni werwy obraliśmy azymut na basen, na ostatni trening przed zawodami. I chociaż na miejscu okazało się, że część klubów od tygodnia, a nawet dwóch trenowało na tym obiekcie, nie zrobiło to na naszych zawodnikach najmniejszego wrażenia. Od początku byli pewni swojej klasy, pewni swojej formy po dobrze przepracowanym okresie przygotowawczym.

Piątek. Pierwszy dzień zawodów. Cała nasza reprezentacja mocno rozpoczęła swoje konkurencje. Dobre przygotowanie potwierdziły uzyskane wyniki i życiówki, które pozwoliły zająć wysokie miejsca. Tym razem do finałów weszliśmy szerszą ławą. Do dwóch finałów A Zosi doszły dwa finały B - Asi i Przecinaka. Finały. To już jest rywalizacja najlepszych z najlepszymi. Prawie każdy może wygrać. Nie mają tu znaczenia czasy uzyskane w eliminacjach. Liczy się tylko tu i teraz. Zgodnie z wygłaszanym stwierdzeniem przez komentatorów ligi angielskiej – a teraz siadamy głęboko w fotelach i zapinamy pasy – usiedliśmy w fotelach na trybunach. Jednak przy startach naszych zawodników żadne pasy nie były w stanie nas utrzymać. Takich startów nie da się obserwować inaczej niż na stojąco. Krzycząc i dopingując maksymalnie jak tylko się da. A dało się bardzo mocno. Byliśmy w końcu bardzo silną grupą kibiców. Pierwszy finał Zosi na 50m dowolnym już przyprawiał co niektórych o palpitację serca. Wszyscy widzieliśmy już medal. Jednak Zosia dotknęła tablicy jako czwarta. Mówi się, że to najgorsze miejsce dla sportowca, tuż za podium. Jednak ja patrzę na to inaczej, chciałbym być np. w swoim fachu czwartym specjalistą w Polsce. Przecież to byłaby elita. To, co nie „udało się” w dowolnym, Zosia wzięła jak swoje w 100m motylem. Zdobyła brązowy medal. Dla niej było to potwierdzenie swojej klasy, dobre otwarcie mistrzostw, a także potwierdzenie powtarzalności – w zimie też pierwszego dnia zdobyła brąz. Dla nas kibiców wielka radość i duma, że Manta rządzi, że jesteśmy widoczni na pływackiej mapie Polski, że inni kibice z większych klubów patrzą na nas z pewną sportową zazdrością. Jakby było mało Manty tego dnia, Przecinak też w 100m motylem pokazał się w finale B. A Asia dołożyła nam emocji, rywalizując w finale B 50m klasykiem.

Sobota. Po bardzo udanym wczorajszym dniu reprezentacja Manty, naładowana pozytywnymi emocjami, w eliminacjach zaprezentowała się bardzo dobrze. Zawodnicy uzyskali w swoich konkurencjach dobre rezultaty, część poprawiła rekordy życiowe, dzięki czemu uplasowali się na wysokich pozycjach. Finały ponownie były bardzo energetyczne. Weszliśmy do nich trójką zawodników. W porównaniu do zimowych MP jest to widoczny progres. Asia walczyła w finale B 200m zmiennym. Przecinak w swojej koronnej konkurencji 50m motylem uzyskał rewelacyjne 7 miejsce. Tym startem potwierdził, że zarówno na krótkim basenie, gdzie zdobył brązowy medal, jak i na długim należy do krajowej czołówki. Jednak te finały przede wszystkim należały do Zosi. Niczym terminator zdominowała całą konkurencję na 50m motylem, zdobywając Mistrzostwo Polski, a do tego dołożyła srebro na 200m zmiennym. Co ciekawe w stylu zmiennym skład podium i kolejność na nim była taka sama, jak w zimowych MP. Kolejny dowód na powtarzalność wyników, jak widać nie tylko u Zosi, ale u konkurentek również. Ten dzień był bogatszy w medale. W drobnej części być może przyczyniliśmy się do tego naszym kibicowaniem. Tym razem byliśmy wzmocnieni dwoma trąbkami, aby zwiększyć siłę i moc dopingu. Był również bogatszy w emocje. W końcu zdobycie złota na MP nie zdarza się często. Znowu, jak w zimie, polały się łzy, zdarły się gardła. Chwila nie do opisania. Życzę każdemu z Manty, aby miał sposobność doświadczyć takiej chwili. Bo chociaż wygrywa inny zawodnik z klubu, a nie własne dziecko to – jak mówiła Jagoda – wszystkie dzieci nasze są. Zwłaszcza te z Manty.

Niedziela. Ostatni dzień zawodów. Zmęczenie powoli narasta. Jednak adrenalina startowa pozwala wyzwolić u zawodników głęboko schowane pokłady energii. Ponownie drużyna w swoich wyścigach zaprezentowała się bardzo dobrze. Z sukcesów indywidualnych należy wymienić finał Zosi na 100m dowolnym. Zajęła 6 miejsce, jednak, tak jak pisałem wcześniej, takie miejsce to elita pływacka. W ogóle można powiedzieć, że bycie w finale A i B to już Himalaje. Jak mówią pasjonaci tego sportu – dach świata. W naszym przypadku polski pływacki szczyt.

Deserem mistrzostw, na który niecierpliwie czekaliśmy, były sztafety zmienne 4x100m naszych dziewcząt: Mai, Oli, Zosi, Asi. Tak jak zawodnicy muszą posiadać aktualne badania lekarskie, tak kibice, przed takimi startami, powinni posiadać pozytywne badania EKG. Emocje sięgały zenitu.

No i zaczęło się. Nasza sztafeta startowała w ostatniej serii. I chociaż są Mistrzyniami Dolnego Śląska, z list startowych wynikało, że mają 9-10 czas. Jednak dziewczyny niczym „przyczajony tygrys, ukryty smok” popłynęły szybciej niż teoretycznie mogły. Każda „wykręciła” czas lepszy od życiówki. Zajęły czwarte miejsce w Polsce. Rewelacja. Mając w pamięci zimowe MP, przed startem był lekki strach o dyskwę. Jednak okazało się, że są to niczym niepoparte lęki. Jedynie szkoda, że nie płynęły w drugiej serii, gdzie były trzy najmocniejsze sztafety. Bezpośrednia rywalizacja mogłaby jeszcze bardziej ponieść nasze dziewczęta. Jednak zgodnie z ich deklaracją, której byłem świadkiem, wioząc drużynę przed finałami, do końca roku mierzą w poprawienie rekordu Polski. Plany ambitne, ale możliwości tej sztafety są jak na razie nieograniczone.

Sportowo mistrzostwa bardzo udane. Więcej finałów niż w zimie. Bardzo wysokie miejsce sztafety. 14 miejsce w klasyfikacji medalowej na 150 klubów. Dobre starty zawodników, którzy co prawda nie zawsze zakwalifikowali się do finałów, ale poprawiali swoje wyniki życiowe. Do tego wszystkiego przyczyniła się całoroczna praca trenera Romana Żerka. Dzięki niej zawodnicy byli bardzo dobrze przygotowani, zarówno pod względem motorycznym, jak i mentalnym. Nie „drżały im łydki”, gdy stawali na słupku startowym dużego basenu. Byli przez to pewni swojej wartości i nie musieli oglądać się na konkurencję. Za to należą się duże podziękowania trenerowi. Swoją cegiełkę trenerską dołożył również nowy społeczny asystent trenera, Mike. To on, podczas gdy trener przed finałami skupiał się na przygotowywaniu finalistów, prowadził rozgrzewkę z resztą drużyny. Kontrolował zadania, korygował, doradzał.

Oczywiście takie rezultaty to również, a może przede wszystkim, praca, ciężka praca samych pływaków. Poparta bardzo dużym talentem. I mówię tu o wszystkich uczestnikach z Manty, bez wyjątku. Wystarczy porównać nasz klub z częścią innych ekip. My pływamy dwie godziny dziennie, po szkole, w wolnym czasie. Oni, chodząc do szkół sportowych, mają wszystko podporządkowane pływaniu. A mimo to my mamy mistrzynię Polski, finalistów A i B, a także czwartą sztafetę w Polsce. I oczywiście 14 miejsce w generalce zawodów. Potwierdza to, że u naszych zawodników jest pływacki dar i duże perspektywy na dalsze sukcesy.

Sam pobyt w Olsztynie bardzo pozytywny. Byliśmy zgrupowani w campusie studenckim Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Wg gospodarzy to jedyny tego rodzaju campus w całym kraju, gdzie studenci w jednym miejscu uczą się, mieszkają, bawią w klubach, mają do dyspozycji liczne stołówki i bary, dużo sklepów, bank. Ktoś nawet zauważył zakład fryzjerski i dentystę. Można tam przyjechać i przez pięć lat nie wychylać nosa, oczywiście pod warunkiem stałych przelewów od rodziców. Do tego piękne jezioro z plażą, przystanią na żaglówki. Nic tylko studiować. A co się działo podczas naszego pobytu w campusie pozostanie już słodką tajemnicą.

Dziękuję wszystkim zawodnikom za emocje, jakich dostarczyli podczas całych mistrzostw. Za dobre występy, za walkę i rywalizację. Była to w pewnym sensie ich zapłata za nasze – rodziców – zaangażowanie. Wielkie dzięki i prośba o jeszcze. Już czekam z niecierpliwością na kolejne MP.

Robert Szymkowiak

2016.06.18 :: Oława :: Zawody okręgowe - Zawody - Sprawozdanie

I Ogólnopolskie mistrzostwa Oławy w pływaniu

W końcu nie musieliśmy wybierać się w daleką podróż na zawody. Nie było konieczne poranne wstawanie i gonitwa po polskich drogach. A to dzięki startom w I Ogólnopolskich Mistrzostwach Oławy w Pływaniu. Były to zmagania z gatunku takich, na których koniecznie trzeba być. Dotychczas nasza Manta brylowała na pływalniach całego kraju, a teraz w końcu przyszedł czas pokazać się na lokalnym „podwórku”. Zwłaszcza, że występ przypominał swoiste derby, mogliśmy zmierzyć się w bezpośredniej rywalizacji z lokalnym sąsiadem, Swim Academy Termy Jakuba.

Na starcie zameldowało się 25 klubów, łącznie na słupkach startowych stanęło 290 zawodników. Nasza Manta wystąpiła w bardzo szerokim składzie. Tak szerokim, że nie jestem nawet w stanie wszystkich wymienić, żeby się nie pomylić.

Zawody przeprowadzone zostały tylko na sprinterskich dystansach – 50 i 100m. Spowodowało to dużą dynamikę, wyścigi zmieniały się jak w kalejdoskopie. I tylko ciągle, jak mantra, przewijało się z ust spikera – Manta, Manta, Manta. Nasi zawodnicy byli widoczni, występowali w każdej konkurencji, często w seriach występowało dwoje, troje, czworo Mantowiczów. Dodatkowo osiągane przez nich rezultaty powodowały, ze ręce same składały się do braw. Można śmiało stwierdzić, że zdominowaliśmy imprezę. Niczym zawodowy mistrz bokserski znokautowaliśmy innych uczestników. Nic się nie działo bez naszego udziału. W sporcie mówi się, że prawdę o zawodach pokazują statystyki, nie ma tam żadnego subiektywnego spojrzenia, tylko suche fakty. A one są miażdżące. Manta uzyskała 45 rekordów życiowych, zdobyła aż 53 medale – myślę, że jest to rekord klubu w zdobywaniu krążków na jednych zawodach. Do tego trzech naszych zawodników - Zosia Raszczuk, Szymon "Przecinak" Gilżyński, Michał "Mike" Raszczuk - otrzymało tytuł najlepszego zawodnika mistrzostw. Wszystko to pokazało, że mistrz jest tylko jeden, a dowodem tego było wygranie klubowej klasyfikacji generalnej przez naszą Mantę.

Jak widać była moc. Ale był też fun. Wręczenie nagrody dla najlepszego klubu pokazało, że wszyscy Mantowicze bardzo dobrze się bawią i cieszą z sukcesów swoich i kolegów. Widać, że naszym pływakom ten sport sprawia dużą radość i satysfakcję. Widać, że zawodnicy wzajemnie się wspierają, kibicują, dopingują, a w razie potrzeby również pocieszają.

Wzajemne wsparcie było szczególnie widoczne podczas wyścigów sztafetowych. A trener wystawił aż 6 drużyn. Szczególny smaczek był w serii najstarszych sztafet. To tu rozegrała się swoista wojna pokoleń. Trener Roman Żerek na czele weteranów – Mike’a i Karola – plus najmłodsza w drużynie Asia stanęli w szranki z Arkiem, Przecinakiem, Czarkiem i Zosią. Ściganie było bardzo szybkie i emocjonujące. Drużyny startowały na sąsiednich torach i widać było, że szły ramię w ramię. Dało się słyszeć, że trybuny również „żyją” tymi sztafetami. Na ostatniej zmianie swoich drużyn na słupku stanęli trener i Zosia. Stałem blisko przy niecce basenowej i widziałem, jak Zosia patrzy na trenera. Z jednej strony ze swoistą pokorą, że będzie się z nim bezpośrednio ścigać, ona, zawodniczka z trenerem, czyli swego rodzaju mentorem, nauczycielem. Z drugiej strony spojrzenie to mówiło, że teraz nastała ta chwila, że młodość jest już lepsza od doświadczenia. Po tym wiedziałem, że na ostatniej zmianie będzie ogień. Mówiąc szczerze – może narażę się trenerowi – ale kibicowałem młodzieży. W moich oczach Zosia pierwsza dotknęła ściany, widziałem, że wygrała. Jednak czas pokazał, że był remis. Został zachowany status quo, swoista równowaga. Fajnie jednak widzieć, jak młodzi stają się coraz lepsi. Przecież to dzięki nam, rodzicom mają stworzone warunki, aby osiągnąć więcej niż sami zdołaliśmy zdobyć. Należy dodać, że sztafeta 12-13 lat również zdobyła złoty medal, a 11 lat i młodsi dołożyli brązowy krążek.

Generalnie zawody były bardzo udane. Wspaniałe puchary, smaczny tort. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania, bardzo się starali, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik. A była to ich pierwsza impreza. Dalej będzie zapewne tylko lepiej. Dla mnie osobiście zawody u siebie na miejscu mały specyficzny klimat. Ciekawie jest uczestniczyć w imprezie, gdzie się zna organizatorów, gdzie można spotkać wielu znajomych. Mam nadzieję, że zaczniemy kontynuować tradycję startów w Oławie.

A tak w ogóle to „Polska biało czerwoni …”

Robert Szymkowiak

     

strona
 1 
 2 
 3 

następna

Zawody | Terminarz | Podsumowanie |

Sponsorzy

Przyjaciele i partnerzy

Wybrane strony

Filmy | Galeria |

Written by
Apusoft - Krzysztof Raszczuk
Jelcz-Laskowice 2014
Pliki cookie pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z tych usług, zgadzasz się na użycie plików cookie.